Dziś imieniny obchodzą: Zyta, Teofil, Felicja Dziś jest: czwartek 27.04.2017,
Tuszów 2017
Gmina Mielec

Musiał nie musiał, ale chciał

Najgłębsza duchowość dzieje się w naszych domach, w naszych kościołach. – wyznaje ambasador Światowych Dni Młodzieży, Maciej Musiał.

Nie należę do grona dziewczyn piszczących na widok gwiazd, no chyba, że jakaś właśnie spadnie z nieba, spełniając marzenie. W ręce członkiń Diecezjalnego Biura Medialnego Diecezji Tarnowskiej wpadł ambasador ŚDM, Maciej Musiał. Chłopak, który jest tak sławny, wykorzystuje swoją popularność do głoszenia dobra i to jest piękne, niosące nadzieję. Aktor znany między innymi z serialu „Rodzinka.pl” pozytywnie mnie zaskoczył. Okazał się normalnym, zwykłym człowiekiem bez otoczki robienia z siebie gwiazdy, potwierdzając tym samym obraz, który zaobserwowałam podczas lipcowych wydarzeń w Krakowie: choć każdy z nas jest inny, tak naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami, bo chrześcijaństwo czyni nas równymi.

Pierwsze przemyślenia po spotkaniu: Maciek nie jest ani fanatykiem religijnym, ani obłudnikiem. Jest po prostu człowiekiem wierzącym. I widać, że ten chłopak, który ma tysiące fanów, tak naprawdę jest fanem tylko Jednej Osoby – Jezusa. Inteligentny, utalentowany, a przy tym skromny i niewstydzący się wiary. Dzięki takim ludziom wiem, że chrześcijaństwo nigdy nie zginie, nie da się złamać, nie pozostanie tylko wspomnieniem z podręcznika do historii.

Maćka lubiłam jako aktora, ale teraz – gdy poznałam go chociaż trochę – polubiłam jako człowieka. W pełni świadomie mogę powiedzieć, że go szanuję i nie będą to puste słowa rzucane pod adresem sławnej osoby. W zgodzie z sumieniem, wystawiam opinię na podstawie zebranych faktów – w tym przypadku – wielkiej życzliwości aktora, prostoty, skromności i tej poszukiwanej w show–biznesie „normalności”. Ale czego mogłabym się spodziewać po człowieku, który został ambasadorem ŚDM?

Na pytanie, jak to jest nim być – ambasadorem, nie Maćkiem – chłopak odpowiada – Fajnie, bo dostajesz bilety w dobrych sektorach. Właśnie was tutaj spotkałem, w sektorze S, czyli miejscu, gdzie są ławeczki, gdzie można sobie usiąść. (śmiech) Nie no, przede wszystkim ogromny zaszczyt i radość. To jest bardzo nobilitujące. Cieszę się, że akurat mnie do tego wybrali. Dzięki temu też prowadziłem jedno z pre-wydarzeń, a także wydarzenie powitania Papieża Franciszka. Byłem tam naprawdę blisko, więc jest to zaszczyt.

Kolejne pytanie dotyczy duchowego przeżywania czasu ŚDM. Maciej mówi, czym jest ono dla niego – Myślę, że taka najgłębsza duchowość dzieje się w naszych domach, w naszych kościołach. A tutaj jest takie święto radości, takie dobro unoszące się w powietrzu, coś czym płoniemy coraz bardziej, żeby później zanieść to do naszych domów i rozpalić innych. Słowa Franciszka, które mówi w oknie, czy na kolejnych wydarzeniach, są piękne, mądre, inspirujące i pogłębiające wiarę. I też duchowo doświadczamy innych kultur. To jest coś wspaniałego – dodaje z zachwytem.

Maciek to osoba niespotykanie zabawna i z ogromnym dystansem do siebie. Kiedy pytamy, jaka jest tajemnica tego, że został ambasadorem mówi ze śmiechem – Zadzwonili, zapytali… Nieco poważniej, wyjaśnia – Moim zdaniem, każdy facet jak ma jakieś poglądy, wierzy w coś, to nie powinien się tego wstydzić, Broń Boże. Tylko, kiedy ktoś cię pyta o to, to o tym mówić. Ktoś kiedyś zapytał mnie o wiarę. Jestem wierzącym człowiekiem, jestem młodym człowiekiem i jestem grzesznym człowiekiem. Chcę pokazywać taki obraz wiary, że jestem normalnym młodym człowiekiem. W Polsce często jest tak, że jak już chodzisz do kościoła i cię Pani Babcia z kościoła zobaczy w parku z piwem w ręce, to już nie możesz być katolikiem, co jest kompletną bzdurą. Mówię o tym, co myślę tam, gdzie się pojawiam. Pewnie to do nich dotarło i dlatego mnie zaprosili.

Tajemnica dodania Macieja do listy ambasadorów – jak każda dobra tajemnica – zostanie znana tylko organizatorom. Jedno jest pewne – aktor został wybrany, by być przykładem i inspiracją do niesienia świadectwa wiary. I to jest naprawdę dobry przykład, bo pokazuje, że można łączyć sławę i sukcesy zawodowe z wiarą i być przy tym nieziemsko szczęśliwym.

Sylwia Łabuz

Redakcja serwisu CzyliWiesz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone. *

*