SliderSportWażne informacje

Cezary Bik: Na wicemistrzostwo Polski pracowałem kilka lat

Reklama

Na swój wynik z zeszłego roku pracowałem przez sześć lat. To była ciężka praca, ale każda sekunda na treningu była warta tego co udało mi się osiągnąć – mówi Cezary Bik wicemistrz Polski w mountainbordzie w konkurencji freestyle.

Pewnie większość naszych czytelników nie do końca wie na czym polega mountainboard. Czy możesz w kilku zdaniach scharakteryzować sport, w którym osiągasz tak duże sukcesy?
Oczywiście. Mountainboard to deska budową przypominająca deskorolkę lub snowboard. Mamy tutaj standardowe części jak deck na którym stoimy, trucki potrzebne do skręcania oraz wiązania łączące nasze nogi z deską. Główną cechą mountainboardu są duże 8-9 calowe koła, dzięki którym nasza deska jest bardzo uniwersalna i można na niej jeździć na specjalnych torach i parkach, ale również po mieście lub każdym większym lub mniejszym wzniesieniu.

Czy można więc powiedzieć, że mountainboard to połączenie snowboardu i deskorolki?
Na pewno musimy rozdzielić snowboard i deskorolkę od mountainboardu – są to odrębne dyscypliny, ale pomimo tego mają sporo wspólnego. Pewne elementy budowy, technika jazdy, bądź ewolucje które wykonujemy są bardzo do siebie zbliżone. Pojęcie mountainboardu jest mało znane więc czasami używa się stwierdzenia „snowboard latem” żeby przybliżyć wszystkim czym jest ta nietypowa deska.

W jaki sposób narodziła się twoja pasja do tego sportu, który w Polsce wciąż raczkuje?
Od zawsze interesowałem się sportem, ale akurat pasja do mountainboardu pojawiła się niespodziewanie. Pod koniec 2009 roku zupełnie przez przypadek oglądnąłem w film w którym po raz pierwszy zobaczyłem takie deski. Od razu bardzo mi się spodobały i zacząłem się interesować. Przez kilka dni szukałem jak to się w ogóle nazywa, później trafiłem na forum internetowe dotyczące mountainboard. Po jakimś czasie kupiłem pierwszą deskę i pojechałem na Górę Żar pooglądać zawody oraz odbyć pierwszą lekcje jazdy. Sport przypadł mi do gustu tak bardzo, że jeżdżę do dzisiaj i oby jak najdłużej.

Reklama

Jak wygląda organizacja zawodów i teamów. Czy zawodnicy utrzymują się z własnej kieszeni czy macie sponsorów, którzy pokrywają wasze wyjazdy?
Zawody… temat ciężki. Sport, który uprawiam jest na tyle mało znany, że bardzo ciężko o dofinansowania lub sponsoring potrzebny do zorganizowania tego typu imprez. Mimo to takie eventy są organizowane i to na bardzo dobrym poziomie. W Polsce jest kilka miejsc takich jak tor w Rybniku czy skocznie w Moszczenicy pod Krakowem, które w połączeniu z zaangażowaniem zawodników pozwalają zorganizować zawody uzyskujące rangę Mistrzostw Polski na które poza lokalną ekipą, przyjeżdżają Czesi, Słowacy, Serbowie. Oczywiście są firmy bądź organizacje, które w tym pomagają, ale mimo to wiele musimy zrobić sami. Jeśli chodzi o teamy to w Polsce jest ich kilka, wiadomo jakaś rywalizacja musi być. Mimo to wszyscy bardzo dobrze się wszyscy znamy, lubimy, razem trenujemy, a walka o bycie „najlepszy” toczy się tylko i wyłącznie na torze bądź skoczni.

W tym roku zdobyłeś wicemistrzostwo Polski. Droga na sam szczyt mountainboardu była długa i mozolna?
Zgadza się, w tym sezonie na Mistrzostwach Polski we Freestylu udało mi się zająć 2. miejsce. Jak już wspomniałem, deską zainteresowałem się w 2009 roku, a na pierwsze zawody pojechałem rok później czyli można powiedzieć, że pracowałem na to od 6 lat. Sporo czasu, ale zdecydowanie było warto. Jeśli chodzi o mozolną pracę to też było jej dużo, ale taka praca to właściwie sama przyjemność. Czasami jest ciężko i w takich sportach jak ten, a dokładnie w skokach na desce w których się specjalizuje, pracuje się na skok który trwa ułamek sekundy, jeśli nie wyjdzie, trzeba próbować dalej, ale jeżeli się uda to satysfakcja jest ogromna i daje konkretnego kopa do dalszej jazdy.

Reklama

Wspólnie z teamem mountainboardinfo.pl organizujecie różne pokazy promujące wasz sport na terenie całego kraju.
Większość weekendów tej zimy razem z resztą ekipy mountainboardinfo spędziliśmy na budowie mobilnego zestawu do skoków. Konstrukcja składa się ze zjazdu, skoczni i lądowania, która po złożeniu mieści się w samochodzie. Zaraz po zakończeniu budowy zaczęliśmy rozmawiać z organizatorami różnego rodzaju imprez, aby pokazać się w wielu miejscach. Zaskoczeniem było spore zainteresowanie. Udało nam się pojechać do Gdańska na jedne z największych w Europie zawodów deskorolkowo rowerowych i tam pokazywać nasz sport. Poza tym byliśmy także na festiwalu desek w Karpaczu oraz na targach sportów ekstremalnych w Sosnowcu. Pokazy przyciągały w tych miejscach sporą publiczność. Ludzie poza oglądaniem skoków mogli również postawić pierwsze kroki na mountainboardzie. Zawsze mamy ze sobą kilka desek więcej i między sesjami skoków staram się, uczyć jeździć. Chciałbym zaznaczyć, że mountainboard to sport dla każdego, uczyliśmy jeździć zarówno dzieci już w wieku 6 lat, a jak i osoby sporo starsze, na tej desce każdy znajdzie coś dla siebie.

Jaką przyszłość widzisz dla mountainbordu w Polsce? Myślisz, że uda się wam przebuć do szerszego grona odbiorców? Oczywiście również chciałbym zapytać o twoje plany. 
Przede wszystkim chcę dobrze przepracować zimę. Na pewno będę starał się jeździć dużo na snowboardzie bo zawsze to jakaś alternatywa po sezonie. Serwis deski, ćwiczenia no i czekanie, aż śnieg najpierw spadnie, a później stopnieje. Patrząc wstecz widzę coraz większe zainteresowanie mountainboardingiem w Polsce więc myślę, że następny sezon będzie jeszcze lepszy. Na pewno będziemy starali się pokazać jak największej liczbie osób deskę i zachęcić do jazdy. Jest to sport z dużym potencjałem więc główny plan na przyszłość to szeroko rozumiany rozwój. Staramy się też sformalizować pewne sprawy i w ostatnich dniach odbyło się spotkanie dotyczące reaktywacji Polskiego Stowarzyszenia Mountainboardowego, da to wiele więcej możliwości i pozwoli jeszcze bardziej promować mountainboarding w Polsce.

Reklama
Tagi

Zobacz także

Back to top button
Zamknij
Zamknij