KulturaMiasto

Muzyczne ostatki w rytm walca i tanga

Reklama

Mielecka Orkiestra Kameralna, która w tym roku obchodzi jubileusz 20-lecia, uraczyła publiczność przepięknymi tangami i walcami podczas ,,Koncertu karnawałowego”. 26 lutego sala widowiskowa zapełniła się wielbicielami kameralistów, którzy zaserwowali ponadgodzinny koncert dobrze znanych utworów, których większość opracował dyrygent orkiestry, Franciszek Wyzga.

Koncert rozpoczął się od tanga ,,Flores do Los Andes” autorstwa Perino Codevilla, a w finale mogliśmy usłyszeć ,,Walc Barbary” z filmu ,,Noce i dnie” Waldemara Kazaneckiego. Brawa zebrały także: walc ,,Francois” Adama Karasińskiego, tanga ,,Notturno” i ,,Tyrolskie” Hansa-Otto Borgmanna i Anatoliusza Horbowskiego, ,,Bandoneon-Adios Muchachos” Carlosa Gardela, walc ,,Espana” Emila Waldteufela, tango ,,Jalousie” Jacoba Gade’a, wiązanka walców francuskich, tango ,,Ole Guapa” Arie Malando, a prawdziwą owację zgotowano Karolowi Bikowi za brawurowo wykonaną solówkę na ksylofonie w utworze ,,Wspomnienia z cyrku” Gustawa Petera.

Podobnie jak rok temu, galę tang i walców poprowadziła Marta Gałkowska. Dyskretnie wprowadzała w kolejne utwory, opowiadała o hipotezach dotyczących powstania tanga, jako gatunku muzycznego, zaznaczając że nigdy nie poznamy tej tajemnicy do końca. Sporo uwagi poświęciła też walcowi, który zdominował XIX-wieczne salony, chociaż zanim tam zawędrował, grano i tańczono go w kawiarniach na przedmieściach Wiednia i nikt nie przypuszczał, że stanie się tańcem arystokracji. Z pewnością wielu słuchaczy dowiedziało się właśnie tego popołudnia, że walc był pierwszym gatunkiem, w którym tancerze byli do siebie zwróceni twarzami. Dopiero potem na parkietach pojawiły się kolejne tańce, np. tango, w których pary tańczą w ten sposób.

Mielczanie owacją na stojąco – jak zwykle – pożegnali kameralistów. Oczywiście po kilku obowiązkowych bisach.

Reklama

Do zobaczenia 14 maja na ,,Koncercie wiosennym”.

zdjęcia: Foto Lab

Reklama
Reklama

Zobacz także

Back to top button