SliderSportWażne informacjeWiadomości

Przełamali się! Stal Mielec pokonała Bytovię Bytów

Reklama

Łatwo nie było, ale najważniejsze jest to, co po stronie zysków. Po golach Josipa Sojlicia i Łukasza Wrońskiego, Stal Mielec wyrwała cenne trzy punkty w Bytowie. To pierwszy taki rezultat w historii starć obu klubów. Do tej pory za każdym razem padał remis.

Mielczanie na mecz z Bytovią jechali na musiku. Oczywiście nikt nie robił tragedii z dwóch porażek z rzędu (z Puszczą i Wartą), ale gdyby nie udało się wygrać również w Bytowie, sytuacja mogła powoli stawać się nieciekawa. Trzy porażki z rzędu nigdy nie brzmią dobrze, nawet jeśli to sam początek sezonu.

– W tej lidze nie ma jednego faworyta i jednego pewnego spadkowicza. Liga jest bardzo wyrównana, każdy mecz ma swoje prawa. Musimy wykorzystywać swoje szanse, jeżeli ma się sytuacje to trzeba je strzelić – podkreślał przed meczem Bartosz Nowak, jakby nawiązując do poprzednich dwóch spotkań. Przegranych głównie z powodu kiepskiej skuteczności.

W Bytowie miało być inaczej, i rzeczywiście było. Początek należał jednak do gospodarzy. W 11. minucie bliski szczęścia był Michał Jakóbowski, ale jego strzał minimalnie minął bramkę strzeżoną przez Seweryna Kiełpina. Kilka chwil później ten sam zawodnik szarżował w polu karnym, jednak znów bez powodzenia.

Reklama

Stal obudziła się w 20. minucie. Wówczas przeprowadziła pierwszą konkretną akcję ofensywną i od razu zapachniało golem. Szansę na  pierwszego gola w mieleckich barwach miał Hiszpan Sergio, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem gospodarzy, Andrzejem Witanem.

Był to sygnał, że mielczanie znajdują się na właściwych torach. Dobitne potwierdzenie takiego stanu rzeczy, nastąpiło dwie minuty po niewykorzystanej sytuacji Sergio. Przytomnie w polu karnym Bytovii zachował się Josip Sojlić, który precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w bramce strzeżonej przez Witana.

Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie, choć Stal mogła to zrobić. Za każdym razem naszych zawodników zatrzymywał jednak Andrzej Witan. Gospodarze również mieli swoje szanse, ale nie tak groźne, jak na początku meczu.

Początek drugiej połowy do gra w środku pola i kontrola Stali Mielec nad boiskowymi wydarzeniami. Obraz gry zmienił się w 61. minucie, gdy na boisku w zespole gospodarzy pojawił się Maksymilian Hebel.

Reklama

On zaliczył prawdziwe wejście smoka. Piłka do rezerwowego Bytovii, świetne dośrodkowanie w pole karne i do piłki dopada Michał Jakóbowski, który oddaje mocny strzał, po rykoszecie piłka wpada do bramki Stali.

Długo wydawało się, że po raz kolejny w historii starć obu klubów, padnie remis. Aż w 83. minucie gola zdobył wprowadzony kilka chwil wcześniej Łukasz Wroński. Ofensywny skrzydłowy Stali oddał bardzo dobry strzał, Andrzej Witan był bez szans.

Do końca meczy wynik nie uległ już zmianie i mielczanie mogli cieszyć się z pierwszej wygranej od 20 lipca.

Bytovia Bytów – Stal Mielec 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Sojlić 23, 1:1 Jakóbowski 64, 1:2 Wroński 83.

Bytovia: Witan – Kuzdra, Dampc, Wróbel, Witkowski – Duda, Wolski (61 Hebel) – Kuzimski, Burkhardt, Jakóbowski – Jaroch (73 Letniowski). Trener Adrian Stawski.

Stal: Kiełpin – Spychała, Grodzicki, Dobrotka, Getinger – Gąsior (68 Tomasiewicz), Soljić – Banaszewski, Nowak, Prokić (77 Wroński) – Mendigutxia (68 Bergier). Trener Artur Skowronek.

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec).

Reklama
Tagi

Zobacz także

Back to top button
Zamknij