SportWiadomości

Rodzic – pierwszy kibic małego sportowca. Jak skutecznie wspierać dziecko na boisku?

Reklama

Psychologowie i trenerzy juniorów są zgodni – wpływ rodziców na rozwój i postawę ich pociech na boisku jest nie do przecenienia. Niestety, w ostatnich latach coraz częściej możemy spotkać się z opiekunami, którzy dają ponieść się emocjom i zapominają, że obserwują zmagania dzieci, a nie zawodowców. Ten trend wspólnymi siłami można jednak odwrócić.

Do końca meczu pozostały dwie minuty. Drużyna w niebieskich strojach prowadzi 2:1, lecz fani rywali nie tracą nadziei. Ich skrzydłowy zbiega do narożnika, próbuje dośrodkować, lecz doskakuje do niego obrońca. „Wciąż mamy szansę, jeszcze rzut rożny” – myśli jeden z kibiców. Jednak dobrze ustawiony arbiter wskazuje, że niebiescy zaczną od własnej bramki. Za linią boczną puszczają nerwy. Niepogodzeni z porażką fani zaczynają krytykować sędziego, słychać pojedyncze nieparlamentarne okrzyki.

– Na boisku dzieci muszą słuchać instrukcji trenerów, okrzyków kolegów z drużyny, a czasami także sędziego. Gdy do tego dołączają się rodzice, których komunikaty często są sprzeczne ze wskazówkami trenerów, dzieci czują się skołowane, a gra zamienia się dla nich w katorgę – zauważa Marcin Adamski, były piłkarz m.in. Zagłębia Lubin i ŁKS-u Łódź, mistrz Austrii i uczestnik Ligi Mistrzów w barwach Rapidu Wiedeń. Wychowanek Floty Świnoujście prowadzi obecnie w rodzinnym mieście Akademię Baltica, do której uczęszczają dzieci w wieku 5-14 lat.

Przykładanie nadmiernej wagi do wyników osiąganych przez dziecko stało się w ostatnich latach problemem na dużą skalę. Nietrudno znaleźć w sieci filmiki z orlików, na których możemy usłyszeć zaprzeczenie idei pozytywnego kibicowania. Wpisujących się w ten negatywny trend opiekunów nazywa się nieoficjalnie „KORowcami”, czyli członkami Komitetu Oszalałych Rodziców.

Reklama

Jak twierdzi znany psycholog sportu, Paweł Habrat, głównym problemem opisywanego zjawiska jest fakt, że rodzice zwyczajnie zapominają o nadrzędnej wartości, jaką niesie ze sobą zapisanie dziecka do klubu sportowego. A jest nią przede wszystkim jego aktywizacja, pokazanie formy spędzania wolnego czasu będącego alternatywą dla gry na konsoli.

Wzorowymi kibicami mogą szczycić się zawodnicy i zawodniczki UKS Olimpii Szczecin. Żeńskie drużyny szczecińskiego klubu w ostatnich dwóch edycjach turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” docierały do Finału Ogólnopolskiego, gdzie wpierała ich liczna i głośna grupa rodziców oraz znajomych. Od początków tej inicjatywy minęły już ponad dwa lata i nic nie wskazuje, by miało się to szybko skończyć. – Na każdy wyjazd udaje nam się zebrać w minimum 15-16 osób – mówi nam Grzegorz Rybiński, ojciec jednej z zawodniczek. – Niezależnie, czy chodzi o wyjazdy wojewódzkie czy ogólnopolskie. W minionym roku pojechaliśmy za drużyną nawet na do Danii i Szwecji.

Najważniejsze zasady dobrego rodzica-kibica:
1. Pozwól dziecku bawić się sportem.
2. Nie wywieraj presji wyniku.
3. Współpracuj z trenerem swojej pociechy oraz sędzią zawodów.
4. Rozmawiaj z dzieckiem po treningach i meczach – pomoże Wam to osiągnąć większe porozumienie.
5. Dopinguj tylko pozytywnie.

Reklama
Reklama

Zobacz także

Sprawdź także
Zamknij
Back to top button