Dziś imieniny obchodzą: Zyta, Teofil, Felicja Dziś jest: czwartek 27.04.2017,
Gmina Mielec
Tuszów 2017

Promocja albumu „Świątynie wygnane”

Fascynacja miejscami opuszczonymi przez człowieka towarzyszy mu od dawna. To ona zagnała go do Czarnobyla, miejsca od dziesiątków lat opuszczonego przez ludzi, ona kazała mu przyglądać się opuszczonym domom, fabrykom, a w końcu świątyniom greko-katolickim, które sfotografował i opisał, by przynajmniej w ten sposób ocalić od niepamięci.

Właśnie ukazał się I tom albumu z fotografiami opuszczonych cerkwi autorstwa Piotra Duraka. Promocja albumu miała miejsce 31 marca w Galerii ESCEK Domu Kultury SCK. O Piotrze Duraku, pisarzu, autorze reportaży, fotografie i podróżniku opowiedziała dyrektor SCK, Joanna Kruszyńska, która zachęcała do zapoznania się z albumem ,,Świątynie wygnane”.

Autor opowiedział o kilku wydarzeniach, które zaważyły na decyzji o wydaniu ,,Świątyń wygnanych”.

Podczas moich wycieczek rowerowych po Pogórzu Przemyskim natknąłem się na opuszczoną świątynię greko-katolicką i doznałem szoku. Jako człowiek dużej wiary, wychowany w religii katolickiej oburzyłem się, że dopuściliśmy do tego, aby świątynia popadała w ruinę. To odczucie było tym silniejsze, że właśnie w tej niezwykle skromnej świątyni poczułem taką moc wiary, jak nigdzie indziej, chociaż zdarzało mi się modlić w pięknych, bogatych kościołach. Wtedy zapadła decyzja, aby udokumentować na fotografiach zapomniane cerkwie. – opowiadał Piotr Durak

Najpierw docierał do kolejnych cerkwi rowerem, potem samochodem, a zdjęcia umieszczał na facebooku. Fotografie wzbudziły zainteresowanie wielu ludzi, stąd kolejna decyzja: odnaleźć wszystkie ,,wygnane” cerkwie i wydać album z ich fotografiami. Okazało się, że jest 76 takich świątyni, głównie na Pogórzu Przemyskim i na Podlasiu. Piotr Durak opowiadał, że nie było łatwo skompletować wykaz tych cerkwi, jeszcze trudniej było do nich dotrzeć, a z cudem graniczyło dostanie się do wnętrza wielu z nich. Kilka anegdot o fortelach, jakich musiał użyć, aby przekonać księży (bo to oni głównie sprawowali pieczę nad zamkniętymi cerkwiami) do otwarcia świątyni, ubarwiło spotkanie z publicznością. Piotr Durak opowiadał też o karkołomnych wyczynach, jakich dokonywał, aby zrobić unikatowe zdjęcia. Przydały mi się moje umiejętności wspinaczkowe – mówił. Olbrzymim problemem były też ograniczenia techniczne, które stawały na przeszkodzie w robieniu fotografii. Musiał rozwiązywać problem dobrego oświetlenia obiektów dokumentowanych w cerkwiach, co było dużym wyzwaniem, choćby wtedy, gdy w budynku okna zabite były deskami.

Wysłuchał też bardzo wielu opowieści o historii świątyń, niektóre z nich były bardzo dramatyczne. – Zdarzało się, że w niektórych cerkwiach hodowano świnie, niektóre służyły za magazyny, a w jednej urządzono szalet. Niektóre ocalałe mają ,,złamany” krzyż. Gdy je zamykano, celowo przekrzywiano go na znak tego, że budynek nie ma już charakteru świątyni. W ten sposób poniżano te cerkwie – mówił autor albumu. Wspomniał także o tych, które już nie istnieją, bo rozgrabiono ich wyposażenie, a potem powoli materiały, z których były zbudowane. – Podobny los spotkał niektóre cmentarze rusińskie. Przyjechały trzy ciągniki, przymocowano do nich liny zahaczone o ściany świątyni, a potem ciągniki rozjechały się rozdzierając świątynię na kawałki. A przecież stawiali je dla Boga biedni Rusini, dla nich przedstawiały one niezwykłą wartość – mówił i dodawał – Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które mogą je zobaczyć. Czy uda się ocalić te, które się jeszcze uchowały?

Piotrowi Durakowi udało się dotrzeć do 76 cerkwi ,,wygnanych”. To pokłosie 8 lat pracy. Jako jedyny w Polsce zrobił zdjęcia tych świątyń nie tylko z zewnątrz, ale i wewnątrz. Niektóre zdjęcia przedstawiają obiekty, których już nie ma, bo w międzyczasie poszły do rozbiórki, inne są remontowane. Jednak większość jest prawie niedostępna do zwiedzania. Można je obejrzeć tylko z zewnątrz, jedynie do kilkunastu z nich można wejść bez przeszkód.

– Jedna z cerkwi wydawała się twierdzą nie do zdobycia. Toczył się o nią spór pomiędzy parafią rzymsko-katolicką a przedstawicielami greko-katolików. Rozmowy i przekonywanie nic nie dały, klucz do świątyni okazał się nieosiągalny. Pomyślałem, że jeszcze raz pojadę do tej cerkwi i spróbuję zrobić zdjęcie przez okno. Przypadkowo oparłem się o drzwi i one się otworzyły. Ucieszony zrobiłem w środku zdjęcia, wyszedłem, zamknąłem drzwi. Potem jeszcze raz nacisnąłem klamkę, ale drzwi nie dało się już otworzyć. To było tak, jakby ktoś chciał mi pomóc zakończyć moją pracę. – opowiedział na zakończenie autor albumu.

Redakcja serwisu CzyliWiesz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone. *

*